Królowa Beskidów

Któregoś wrześniowego dnia kolega z pracy rzucił hasło "Jedżmy gdzieś w góry!" Zadecydowaliśmy, że pojedziemy na Babią Górę - królową Beskidów. Niedzielnym rankiem w 3-osobowym zwartym składzie udaliśmy się samochodem w stronę przełęczy Krowiarki, skąd zamierzaliśmy rozpocząć pieszą wędrówkę. Pogoda jak na wrześniowe warunki była idealna. Ciepłe wrześniowe słoneczko, praktycznie bezchmurne niebo, brak wiatru na szczycie co się na Babiej naprawdę rzadko zdarza. Niestety, z podobnego założenia co my wyszło bardzo bardzo wielu ludzi dlatego tym razem chcąc nie chcąc współtworzyliśmy turystykę masową. Z jednej strony cieszy mnie że turystyka piesza w Polsce tak mocno stoi. Że ludziom jednak chce się niedzielnym rankiem wstać zamiast leżeć przed telewizorem do południa odreagowując cały nerwowy tydzień. Z drugiej strony widzę, że niedziela jest najgorszym dniem dla turysty chcącego szukać wyciszenia na szlakach atrakcyjnych turystycznie.
Mając swojego nieodłącznego nikona w plecaku stwierdziłem więc, że oprócz typowo pejzażowych "pstryków" skoncentruje się właśnie na ludziach jako głównym temacie fotorelacji.
Pożyczony od kolegi tamron 10-24 pozwolił mi "szeroko" popatrzeć na Babią Górę jako cel turystyki masowej...

Część pierwsza - przyrodnicza.



















Część druga - turystyczna





















Babia Góra, wrzesień 2011




tenk 04.10.2011, 21:26

wybieram się i wybrać nie mogę jakoś