-
Słońce 28 listopada 2011, 21:18
Jako, że mamy teraz nieco krótkie dni - zapodaję odrobinkę wrześniowego postindustrialnego słońca...

Let the sun shine in your heart!
Stalownik, wrzesień 2011 -
Kraków inaczej 19 listopada 2011, 20:27
W Święto Niepodległości miałem przyjemność poplątać się przy po Krakowie - mieście w którym spędziłem parę ładnych lat. Niestety centrum miasta ominąłem szerokim łukiem - dlatego wszystkich miłośników Wawelu i Kościoła Mariackiego proszę o wybaczenie ;-)

Słup trakcji nieopodal kopca Wandy.

Słupa ciąg dalszy - tym razem z dołu :-)

Fasada jednego z budynków w Nowej Hucie.

PRL w czystym wydaniu - goździki + laleczki w regionalnych strojach - klasyczny cepeliowski towar eksportowy minionej epoki

Pozostałości byłego hitlerowskiego obozu pracy "Liban" na krakowskim Podgórzu
Liban - ciąg dalszy...

Sympatyczne grafitti w położonym nieopodal budynku

"Piknik pod wiszącą skałą" - 15 minut spacerkiem od Rynku Podgórskiego!

Stworek grafitti - tym razem już na Kazimierzu - żydowskiej dzielnicy, której wojenna historia nie oszczędziła. Obecnie najlepsze miejsce clubbingowe w Polsce jakie znam.
Kraków, listopad 2011 -
Listopadowe Tatry 14 listopada 2011, 19:40
Podobno w Zakopanem w ten weekend były dzikie tłumy turystów. Podobno wszędzie były kolejki a przez Krupówki nie dało się normalnie przejść. Nam udało się bezproblemowo zaparkować auto w Kuźnicach o dość ludzkiej porannej porze. W Murowańcu zamówione jedzenie otrzymaliśmy od ręki. Ponadto wspaniałe warunki pogodowe wynagrodziły nam trud marszu w stopniu większym niż oczekiwaliśmy.
Przed oczami pojawiły mi się jedne z najwspanialszych widoków, jakie miałem przyjemność dotychczas
podziwiać w Tatrach...











Tatry, listopad 2011 -
Święto Zmarłych 31 października 2011, 17:23
Udało mi się! Udało mi się wyrwać z nowoczesnej osnowy Święta Zmarłych. Z pędu, który jakoś nie potrafię zrozumieć. Z pędu za wyrafinowanymi dekoracjami często głęboko partycypującymi w kiczu, nagrobnym światłem diody, której baterie alkaliczne zapewniają dłuższy czas działania (?!) niż tradycyjnego woskowego znicza. Z pędu gdzie umiar jest źle widziany podczas gdy przepych i eklektyzm form ozdobnych robi dobre wrażenie na żywych (zmarłych?). Omijając prezentowany na cmentarzach pokaz najnowszych trendów jesiennej mody oraz widok markowych szpilek zgrabnych właścicielek grzęznących w cmentarnym błocie odwiedzam cmentarze o których nikt już nie pamięta.
Jestem tutaj zupełnie sam. Towarzyszą mi tylko mój stary druh nikon oraz delikatne jesienne słońce...










-
Na szlaku 27 października 2011, 19:26
-
Krzyk ciszy 20 października 2011, 22:15
Wędrując sobie z Damianem po Zamojszczyźnie w długi majowy weekend zatrzymaliśmy się po drodze na terenie byłego obozu koncentracyjnego w Bełżcu. Obecnie znajduje się tam kilkuhektarowy pomnik ofiar holocaustu - prosty a zarazem przerażający w swojej formie, który w milczący sposób wykrzykuje tragedię wielu zamordowanych tutaj ludzi. Szczerze mówiąc dotychczas żaden pomnik nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak właśnie ten w Bełżcu. W rękach nikon + tamron 10-24. niestety bez polara....

Przestrzeń, drut zbrojeniowy i droga...

Droga coraz głębiej zapada się pod ziemię...

..działając coraz bardziej przytłaczająco.

Na końcu drogi ściana płaczu

nade mną czerń betonu i błękit nieba...


Pole żużlowe milcząco przypominające o tragedii.
Po polu chodzi pan, który środkiem chwastobójczym sumiennie niszczy wszelkie zalążki życia roślinnego..
Paradoks?

Bełżec, maj 2011 -
Tatry 17 października 2011, 17:00
Im bliżej weekendu tym bardziej było wiadomo że pogoda w niedzielę będzie pewna - trzeba było to maksymalnie wykorzystać. Jako cel wycieczki wyznaczyliśmy Dolinę Pięciu Stawów oraz Morskie Oko. W zależności od warunków do wyboru przejście przez Szpiglasową lub Świstówkę. Po podejściu kawałek pod Szpiglasową i zobaczeniu przez lornetkę z jakimi problemami niektórzy śmiałkowie brną w górę wybraliśmy opcję drugą.
Wracając do doliny: w ręku nikon + sigma 10-20 + filtr polar, idealne warunki pogodowe - reszta jest milczeniem :-)





Ludzie - skały, ciepło słońca - chłód śniegu, światło - cień, dynamika - statyka - nikon w rękach - pyszna zabawa!

Ruch, akcja, przestrzeń...


Tutaj rozumiem ludzi którzy pchają się gdzieś w górę ryzykując wiele dla osobistego doświadczania potęgi Gór.
Gdzie skrzydła Ikara pchają ich coraz wyżej i wyżej w stronę słońca....

Niebo zatopione w stawie - pięknie pięknie pięknie!

Seriale zostały gdzieś w dole. My brniemy dalej w górę....




Tatry, październik 2011 -
Prezydent 11 października 2011, 22:00
Korzystając z okazji wziąłem udział w uroczystościach państwowych z samym prezydentem RP w roli głównej. Generalnie skoncentrowany byłem oczywiście na fotografowaniu i szukaniu jakiś fajnych ujęć - jako, że stałem za barierkami możliwości manewru były bardzo ograniczone. Wszystkie fotografie wykonałem z jednego miejsca. Starałem się wykorzystać na maxa możliwości mojego tarmona 28-200. Niestety, w tego typu fotografii odczuwam brak teleobiektywu ze światłem 2.8 do "wyławiania" VIPów z dalszej odległości. Z drugiej strony - fotki można trochę wykadrować - poza tym tego typu reporterkę uprawiam okazyjnie - zdecydowanie częściej gonie po jakiś górkach i postindustrialach :-) Więc gorycz braku takiego szkiełka jest jeszcze - póki co - do przełknięcia :-)

Spieszmy się fotografować uczestników kampanii wrześniowej - tak szybko odchodzą....

Oddział (kompania?) Straży Granicznej fotogenicznie się prezentował(a)








Węgierska Górka, wrzesień 2011 -
Lwów 07 października 2011, 21:00
Prawdopodobnie przy soczku spożywanym na krakowskim Kazimierzu padła idea zwiedzenia Lwowa. Pierwsza samodzielna wyprawa na Ukrainę - lęk przed niewiadomą, ale z drugiej strony jeszcze większa ciekawość, silniejsza od lęku. Odnośnie samego dotarcia do Lwowa wiedziałem, że jest w miarę bezproblemowe - bazowałem na cennych wskazówkach Szymona, który miał okazję już tam nieraz być. Po dograniu terminów, po kilkugodzinnej jeździe z Krakowa dotarliśmy do Przemyśla. Miasto naprawdę ładnie położone, chyba najbardziej barokowe z polskich miast które miałem okazję zobaczyć. W celu wstępnego rozeznania wybraliśmy się na dworzec PKS żeby dowiedzieć się jak ewentualnie dotrzeć do Lwowa. "Coś jedzie" - to była cała wiedza, którą tam zdobyliśmy. Dekadencki klimat skłonił nas do szybkiego oddalenia się z dworca i poszukiwania rozwiązań alternatywnych. Postanowiliśmy wczesnym rankiem podjechać do Medyki, gdzie udało nam się zostawić auto na parkingu formalnie niestrzeżonym ale nieformalnie - strzeżonym :-) Opuszczenie Unii Europejskiej per pedes udało się bezproblemowo. Niedaleko granicy zgodnie z informacjami Szymona bezproblemowo znaleźliśmy przystanek marszrutek, które bardzo regularnie kursują do Lwowa. Po kilkunastu minutach mknęliśmy już beztrosko w stronę naszego celu...

Cerkiew św. Jura widziana szeroko tamronem 10-24. Akurat trafiliśmy na mszę w obrządku grekokatolickim. Piękno muzyki cerkiewnej potrafi dosłownie powalić na kolana.

Po ulicach Lwowa jeździ jeszcze sporo porządnych radzieckich pojazdów

Jednym z głównych punktów spotkań Lwowian jest plac przed operą.
Idealne miejsce do dyskusji nad wyższością "etre" od avoir" :-)

Stoiska pamiątkarskie niedaleko centrum

Kościół ormiański - jeden z najbardziej egzotycznych smaczków miasta. Niestety nie dało się w środku zrobić zdjęcia. A szkoda, światło słoneczne wpadające przez okna wraz z surowym wnętrzem tworzyły bardzo mistyczny klimat.

Lwowski ratusz

Pomnik Nikifora albo jak kto woli Krystyny Feldman :-) Skąd krynicki Nikifor znalazł się we Lwowie?

Pchli targ gdzieś w ścisłym centrum. Fajny klimat....

Dużo pamiątek z czasów wojennych: obok polskiej Gazety Lwowskiej różne odznaczenia wehrmachtu...

Wreszcie tramwajem nr 7 trafiamy na Cmentarz Łyczakowski - jeden z głównych celów wycieczek z Polski.

Jest tutaj bardzo dużo wspaniałych nagrobków polskiej inteligencji - tutaj uświadomiłem sobie jaką potęgą intelektualną był ówczesny polski Lwów w XX-leciu międzywojennym.

Jako że był długi weekend majowy wycieczek z Polski nie brakowało. Dzięki nim szybko można było szybko identyfikować groby znanych Polaków - tutaj tłumek przed grobem niejakiej pani Konopnickiej :-)

Wreszcie docieramy do cmentarza Orląt Lwowskich. Miejsce po burzliwych przejściach stanowiące przez jakiś czas temat różnych polsko-ukraińskich rozgrywek dyplomatycznych. Obecnie gruntownie wyremontowany i zadbany.

Kolejna polska grupa - szerokie ujęcie tamronem 10-24...
Czas wracać do centrum. Upajam się widokiem wołg - których wielkim miłośnikiem jest również sam premier Putin! przy odrobinie szczęścia można przejechać się taką taksówką.

Jeden z ostatnich widoków - gruntownie odnowiony dworzec lwowski widziany z przystanku marszrutek.
Nasza jednodniowa wycieczka do Lwowa powoli dobiega końca. Obiecuję sobie, że jeszcze tu na pewno wrócę, być może już za prezydentury inteligentnego pana Kliczki :-)
Dzięki Damian za wyprawę!
Lwów, maj 2011 -
PENTACON 50 mm 1.8 05 października 2011, 21:29
Przez całe studia towarzyszył mi we wszystkich wyprawach. W momencie, gdy przyszła na świat fotografia cyfrowa obiektyw wraz ze wspaniałym aparatem Praktica MTL 3 przeszli na zasłużoną emeryturę. Znaleźli honorowe, wyeksponowane miejsce na regale w moim pokoiku na poddaszu. Tak przeleżeli sobie parę ładnych lat do momentu, kiedy zacząłem się coraz głębiej wczytywać w literaturę fotograficzną oraz rozmawiać z ludźmi z branży fotograficznej. Światło 1.8 starego obiektywu oraz jego potencjalne możliwości działały coraz bardziej na moją wyobraźnie. Szczególnie że całe studia wychodziłem z założenia, że im większa głębia tym lepiej. Niestety, nie miał kto wtedy zrewidować moich poglądów :-) W końcu pewnego pięknego dnia nabyłem adapter M42 > nikon - wydatek rzędu jakiś kilkudziesięciu złotych - i zapiąłem stałkę go do mojego nikona. Korzystając z ciepłego popołudniowego światła wyszedłem najzwyczajniej do mojego ogrodu by empirycznie sprawdzić co ta zabawka potrafi. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Do tej pory nie wiedziałem że obiektywy mogą malować :-)






Na deser: figurka świętego ibisa :-)


Wyczytałem gdzieś, że przy tego typu obiektywie istnieje możliwość automatycznego ustawienia czasu - ma to podobno miejsce w trybie preselekcji przesłony. Wtedy manualnie ustawia się tylko przesłonę i ostrość.
Niestety, mój nikon akceptuje tylko tryb pełny manual. Być może ktoś ma większe doświadczenie w tej materii - chętnie dam się "oświecić".
Ogród, październik 2011
